Jak to się wszystko zaczyna…

Życie nie kopnęło mnie w dupę, życie nie zmusiło mnie do wyjścia na ulicę, nie zostałam uprowadzona za wschodnią granicę, nie przymierałam głodem, nie wychowałam się na nizinach społecznych czy w patologicznej rodzinie. Z moją psychiką, rodziną i realiami życia wszystko jest w jak najlepszym porządku. Po prostu lubię, gdy moi klienci i klientki płacą mi za to, że daję im rozrywkę. Zacznijmy jednak od początku…

Niewysoka szatynka, 27 lat, uśmiechnięta, inteligentna, wykształcona, mająca 100 pomysłów na minutę. Taka jestem. Gdy w ubiegłym roku po blisko 7 latach rozpadł się mój związek – zamknęliśmy z moim ex bardzo lukratywną firmę. Sprzedaliśmy w cholerę wszystko, po to, by spłacić kredyty, uwolnić się od siebie pod każdym względem. Zarabialiśmy niemałe pieniądze – wielki loft w centrum miasta, dwa dość wyszukane samochody, wakacje 3 razy w roku – Kuba, Baleary, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Thaiti, Hawaje, Australia. Podróżowaliśmy i korzystaliśmy z życia, które sami sobie zafundowaliśmy ciężką pracą. Ale związek się wypalił, a wraz z nim my. Zamknęliśmy firmę i rozeszliśmy się każde w swoją stronę. Bez żalu, bez pretensji, jak dwójka dorosłych.

Po kilku miesiącach, gdy znalazłam nową pracę, zaczęło mi brakować tamtego życia – drogich perfum, torebek, wyjazdów do spa, kolacji z przyjaciółmi, butów, ciuchów, wyjazdów. Nie takie życie wybrałam, nie na takie pracowałam.

Pierwszy raz pieniądze zarobiłam dupą kilka lat wcześniej. W związku – nuda i monotonia, ja – lubiąca seks, szukająca doznań, jakich nie mogłam zaznać w ponurej stagnacji. Tego pierwszego znalazłam tak, jak w dzisiejszych czasach znajduje się takich ludzi – przez internet. Spotkaliśmy się. Zaskoczyło mnie to, że był młody i przystojny. Zerżnął mnie porządnie, w gumce (nawet nie protestował), w samochodzie, w jakimś ustronnym miejscu niedaleko schroniska dla zwierząt. Psy szczekały pod wieczór, a ja dochodziłam w zaparowanym od środka samochodzie.

Pamiętam, że zaskoczyło mnie to, że był bardziej zestresowany ode mnie, choć mówiłam mu, że to był mój pierwszy raz. Zaskoczyło mnie również to, jak czuły był, jak bardzo chciał, żeby to mnie było dobrze. Zaskoczyło mnie to, z jaką łatwością wzięłam od niego pieniądze. Pamiętam jak dziś – 400 polskich złotych. Następnego dnia z samego rana poszłam do jubilera i kupiłam sobie za nie piękną błyskotkę. Noszę ją do dziś i bardzo ją lubię. To symbol spełnienia moich erotycznych fantazji.

Teraz, gdy życie spłatało mi figla, postanowiłam wrócić do tego świata. Nie było trudno. Wystarczył jeden dzień, zaledwie kilka chwil w wirtualnej dzielnicy czerwonych latarnii, by znaleźć nie jednego, nie dwóch ale trzech mężczyzn, którzy zechcieli być moimi stałymi sponsorami. Moja cipka rozpaliła się na samą myśl tego, że może być mi przyjemnie i rozkosznie, mogę być porządnie wypieprzona, a w zamian za to ktoś jeszcze poprawi jakość mojego życia. Bajka!

Postanowiłam dzielić się tym światem. Opowiadać o tym, co tak naprawdę dzieje się między mężczyzną a dziwką, gdy lądują w sytuacji tete-a-tete. Czego naprawdę szukają, kim są, skąd do mnie przychodzą i dokąd pędzą, gdy się rozstajemy. O ich wstydzie, ich problemach, ich obawach. O tym, że jestem dla nich bardziej psycholożką niż kochanką i że więcej zapłacą za namiętny pocałunek niż obciąganie kutasa.

Wejdź. Rozgość się. Zapal papierosa, w lodówce stoi wino. Wrócę niebawem.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.